Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

May 18 2019

unusual
01:13
Czasami bierzemy na siebie całą winę tylko po to, żeby druga osoba mogła czuć się dobrze, a my zbywamy to krótkim “ja sobie jakoś poradzę”. A później lądujemy na kozetce psychiatrycznej zastanawiając się, co poszło nie tak.
— znalezione.
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viasatyra satyra
unusual
01:12
Jak się czyta, to się nie myśli o sobie, tylko się wchodzi w inne światy, a w którymś z tych światów można znaleźć zagubionego siebie.
— Mariusz Maślanka, "Na imię mam Jestem"
unusual
01:11
Człowiek może Ci powiedzieć miliony pięknych słów, ale kiedy patrzysz na jego zachowanie, dostajesz wszystkie odpowiedzi.
— znalezione
Reposted fromheavencanwait heavencanwait viasatyra satyra
unusual
01:10
Jak poradzić sobie z tą frustracją, że czujesz,  że możesz i powinieneś robić tyle wspaniałych rzeczy, a nie masz siły?
— M.Halber "Najgorszy człowiek na świecie"
unusual
01:07
Depresja to skutek takich małych ciosów zadawanych przez całe życie, po których jakoś się żyje dalej. I ja też tak miałem. Bo wie pani, to jest tak jak z odkręceniem gazu w mieszkaniu. On się tak ulatnia, ulatnia... i wybucha. Człowiek też wybucha...
— znalezione
Reposted fromheavencanwait heavencanwait viaostatni ostatni
unusual
01:06
Nie ucz się żegnać.
Naucz się odchodzić po cichu.
— Kaja Kowalewska
Reposted frompieprzycto pieprzycto viaszalony-virus szalony-virus
unusual
01:06
Jeśli jest wspaniała, nie będzie łatwa,
jeśli jest łatwa, nie będzie wspaniała.
Jeśli jest tego warta, nie poddasz się,
jeśli się poddasz, nie jesteś jej wart...
Prawda jest taka, że każda osoba Cię skrzywdzi,
dlatego musisz znaleźć taką która jest warta cierpienia.
— Bob Marley
Reposted frompieprzycto pieprzycto viaszalony-virus szalony-virus

May 14 2019

unusual
08:41
Chciałabym mieć męża. 11 lat spędziłam u boku mężczyzn niegotowych. Zastanawiających się. Spędzających ze mną miło czas, ale opowiadających mi o priorytecie wolności w swoim życiu, nie chcących nawet poruszać innych tematów. A ja miałam 23 lata i wydawało mi się, że to trochę nieważne czego ja chcę, że prawdziwa fajna laska powinna być wyluzowana, nie chcieć stałego związku, zgadzać się na wszystko co zaproponuje jej partner w łóżku, chodzić na striptiz i umieć nie narzekać, czyli zająć się sobą, kiedy on mówi "w życiu mężczyzny jest taki moment, kiedy należy wyruszyć w samodzielny rejs". Cicho w głowie pisałam "chcę mieć dom". Chciałam razem robić remont i kupować choinkę. Po 11 latach zostałam sama w pustym domu z refleksją, że przecież kurwa mać, moi znajomi biorą śluby i to ci których znałam przez ten czas. Patrzyłam w ciemny sufit i myślałam sobie "o co ci kurwa chodzi". I zrozumiałam. Chodzi mi o bycie z kimś, kto się nie boi. Kiedy mówię "chcę męża" to mówię "z puli wszystkich mężczyzn wybieram nie tych, którzy boją się związku tylko tych, którzy doceniają to kim jestem i mówią nie szukam dalej, a kiedy będzie źle, to usiądę z tobą, a jak będzie trzeba wybulę 180 zeta na terapię par i będę w tym z tobą". To nie jest romantyczna wizja. Wiem, że nie każdy chce ją spełniać, tylko ja o tym nie mówiłam. Bo się bałam. Bo nie wypada. Bo w ogóle nie wypada, żeby kobieta chciała wziąć ślub i mówiła o tym wprost, bo to jest biała sukienka, wesele i zdjęcia. Oczywiście ja najchętniej wzięłabym ślub w dwie osoby w urzędzie stanu cywilnego, bo nie ma za mną tęsknoty za ceremonią, jest tęsknota za partnerem który wybiera mnie tak jak ja wybieram jego. Po 11 latach zdałam sobie sprawę z tego, że chcę kogoś, kto chce ze mną robić remont, mimo że ja bardzo tego remontu nie chcę, kto stwierdza "nie szukam dalej, jesteś najzabawniejsza i miła w dotyku". Nie potrzebuję do tego czekania AŻ ON TO ZROBI, w myśl tych wszystkich psychoewolucjonistycznych bredni, gdzie mężczyzna zdobywa, bo ma penisa i penetruje i przyzwyczajony jest do zdobywania. Widzę to jako wzajemny kontrakt dwóch osób, które lubią się ze sobą śmiać, lubią się dotykać, wiedzą że będą się kłocić, ale ta kłótnia to nie bitwa o Iwo jimę, tylko regulacja przez kryzys. Ale na samym końcu musi być pewność. Obydwie strony muszą chcieć tego. "Mam tę obrączkę bo chcę wszystkim powiedzieć, że już nie szukam. Tak długo aż obydwojgu nam będzie zależało na nas i obydwie strony będą chciały pertaktować szczerze o tym co się dzieje, tak długo jesteśmy mężem i żoną. Tak długo jak będę chciała czuć smak jego spermy na języku, tak długo jak po wyjeździe nie będę mogła przestać go słuchać kiedy opowiada, tak długo kiedy będzie moim przyjacielem. Odpowiedzialni osobno za coś co jest nami razem". Ponieważ 4 lata temu zdałam sobie sprawę z tego, że mimo że bardzo źle znoszę mieszkanie z kimś, że zawsze ten sam problem: nie umiem "zadbać o swoje potrzeby" jak piszą w Wysokich Obcasach, czyli nie umiem wystękać "yyy wiesz co jest mi smutno że tak robisz i jakby rób co chcesz, wiem że jesteśmy oddzielnymi planetami czy chuj po prostu osobami", że mimo że moja strategia dbania o potrzeby polega na zaczynaniu zdania od "yy bo ja jestem zjebana" (bo jednak jestem, bo bycie dzieckiem nadużywanym w dzieciństwie powoduje, że jesteś obrośnięty bąblami i siniakami, które lubią pękać w najmniej oczekiwanych momentach, i nie jest to piękny widok) że mimo że czasem naprawdę tak myślę, niech mnie nikt nie dotyka, jestem Mechaniczną Małgorzatą, proszę przestać, nic mnie nie boli i nigdy mi na nikim nie zależy. Więc te 4 lata temu zdałam sobie sprawę z tego, że to kłamstwo. Że chcę mieć ulubioną osobę i razem z nią poznawać świat. Iść obok niej, a ona niech obok mnie idzie. Jako oddzielne osoby, które idą obok i razem, które są na tyle dorosłe, że potrafią szczerze ze sobą rozmawiać o rzeczach najtrudniejszych do przyznania się. I chcę mówić o niej "mój mąż", ponieważ wierzę że ten termin można zastąpić czymś innym, że "żona" może być osobą rysującą na asfalcie, a mąż może nie myśleć poważnie o nieruchomościach tylko rysować komiksy. Jak Bóg mi miły, nie ustanę w tym. Śmieją się ze mnie kiedy to mówię, a potem słyszę inne kobiety, które też tego chcą. Nie każdy potrafi na trzeźwo o czwartej trzydzieści co miesiąc śpiewać Davida Guettę nad Wisłą, zastanawiać się nad ulubionymi słowami i płakać co 45 minut.
— Małgorzata Halber
Reposted fromnaturalginger naturalginger viasober sober
unusual
08:36
Bywają cisze, które nie mają nic wspólnego ze spokojem. 
— Michelle Paver
Reposted fromjesienzycia jesienzycia viasatyra satyra
unusual
08:35
Człowiek może Ci powiedzieć miliony pięknych słów, ale kiedy patrzysz na jego zachowanie, dostajesz wszystkie odpowiedzi.
— znalezione
Reposted fromheavencanwait heavencanwait viasatyra satyra

May 12 2019

unusual
11:18
I nigdy nikomu ani niczemu nie oddawaj całej siebie. Zostaw choć kawałek na własność, żebyś miała do czego doszywać, jak Ci resztę wyszarpią. Ta rada dotyczy głównie serca.
— J. Lesiak - Ja,Bona
Reposted fromlovvie lovvie vianienasycenie nienasycenie
unusual
11:18
Człowiek może Ci powiedzieć miliony pięknych słów, ale kiedy patrzysz na jego zachowanie, dostajesz wszystkie odpowiedzi.
— znalezione
unusual
11:18


Nie chcę, abyś był we mnie szalenie zakochany.
Zakochanie to nie miłość.
Chcę, abyś mnie kochał - czasem rozsądnie, czasem spontanicznie, nie rzucił dla mnie świata, ale się tym światem dzielił.
Nie obiecuj, że mnie nie zostawisz, nie kocha się słowami.
Po prostu mnie nie zostawiaj i nie mów nic.

— Przyjdź do mnie o 04:00...
Reposted fromlubie-lato lubie-lato vianienasycenie nienasycenie

May 06 2019

unusual
17:06
Zignoruj oczekiwania innych. To przez to nie wiesz, gdzie iść. 
Reposted fromzoi zoi viaokiemnieogarniesz okiemnieogarniesz
unusual
17:05
Chciałbym tak pić z Tobą lampkę wina po ciężkim dniu 
oglądać tandetne filmy z Twoją głową na moich kolanach 
wyjeżdżać do rodziny we dwójkę a potem na wspólne wakacje co roku 
tak z Tobą żyć ustabilizować się na tyle żeby co dzień widzieć Twoje oczy i patrzeć na nie i doceniać że zgodziły się przyjąć moje na zawsze. 

May 05 2019

unusual
05:39
Odwaga nie zawsze krzyczy. Czasami odwaga to cichy głos na koniec dnia, który mówi: “Spróbuję jutro jeszcze raz.”
— Mary Anne Radmacher
unusual
05:39
Czego się tam dowiedziałem? Że dobro nigdy nie zwycięża. Ilość zła na świecie nigdy się nie zmniejsza. Człowiek jest straszny.
— Swietłana Aleksijewicz - "Cynkowi chłopcy"
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viaostatni ostatni
unusual
05:38
Jest tylko jedno lekarstwo na duże kłopoty - małe radości
— Karl Heinrich Waggerl
Reposted fromyannim yannim viabrystol brystol

May 02 2019

unusual
23:23
To przypadek tworzy najpiękniejsze historie o miłości. Uczucie rodzi się w miejscach po których się tego nie spodziewamy, w czasie w którym o tym nie marzymy, w ludziach którzy jeszcze do niedawna się nawet nie znali. Wciąż zachwycam się tą chemią przypadku, nazywaną przez niektórych przeznaczeniem.
— Moja dusza pachnie Tobą
unusual
23:21
Najważniejsze, czego uczymy się w szkole, jest to, że najważniejszego nie można nauczyć się w szkole.
— Haruki Murakami
Reposted fromkatastrofo katastrofo viaRuda-Shuty Ruda-Shuty
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl